Sroki już nie płaczą w Korei Północnej! Ten mądre i zacne ptaki, które w ostrą depresję wpadły w grudniu zeszłego roku po śmierci "ukochanego przywódcy" Kim Dzong Ila i obsiadły okoliczne drzewa demonstrując swój żal, oficjalnie zakończyły żałobę.
A powód nie byle jaki! Syn zmarłego dyktatora, Kim Dzong Un, niedawno namaszczony jako nowy gensek, stanął na ślubnym kobiercu. Nic to, że jak wieść niesie w rzeczywistości ślub miał miejsce parę lat wcześniej. Takich faktów Północni Koreańczycy nie znają i pewnie nigdy nie poznają. Liczy się spokój i ład spoleczny: a po co się ma durny naród głowić i martwić? Jeszcze by do wniosków doszli, a stąd do przewrotu niedaleko!
Jakże to przypomina naszą rodzimą "rzeczywistość medialną" rodem z ulicy Czerskiej.
