Pilkington
toczy batalię sądową z lobby homoseksualnym, a także z Brytyjskim
Stowarzyszeniem Poradnictwa i Psychoterapii (BACP), które zarzuciło jej
naruszenie zasad etyki zawodowej i zobowiązało do ponownego przejścia
szkolenia z "rozwoju zawodowego".
BACP
orzekło, że Pilkington pozwoliła, aby jej "osobiste uprzedzenia i
poglądy na temat gejowskiego stylu życia oraz orientacji seksualnej
(...) miały szkodliwy wpływ na relacje zawodowe". Zdaniem władz
Stowarzyszenia, nawet jeśli klient wyraźnie domaga się fachowej pomocy,
mającej przyczynić się do przezwyciężenia skłonności homoseksualnych, to
psychoterapeuta musi mu odmówić, gdyż "zgoda na prośbę klienta,
chcącego terapii, redukującej pociąg seksualny do osób tej samej płci,
nie jest w jego najlepszym interesie". Pilkington zaskarżyła decyzję
BACP. Wspiera ją Chrześcijańskie Centrum Prawne.
Terapeutka
w rozmowie z portalem LifeSiteNews.com podkreśliła, iż wspólnoty
religijne w Wielkiej Brytanii "bardzo rzadko mówią o grzechu, a już w
szczególności na temat zachowania homoseksualnego, które również jest
grzechem". Jej
zdaniem wspólnoty wyznaniowe i terapeuci oraz przedstawiciele innych
zawodów medycznych dostosowali swoje postępowanie do żądań lobby
homoseksualnego. Z tego powodu nie są w stanie lub po prostu nie chcą
oferować pomocy pederastom i lesbijkom, pragnącym porzucić dotychczasowy
tryb życia.
Jej
zdaniem, zarówno Słowo Boże na temat grzesznego postępowania
homoseksualnego, jak również medyczna prawda na temat destrukcyjnego
stylu życia pederastów i lesbijek, są marginalizowane. Piklingotn
podkreśliła, że wraz z grupą kolegów i koleżanek terapeutów podjęła
działania, zmierzające do zmiany świadomości społecznej w kwestii
marginalizacji religii, oraz przeszkód napotykanych przez pederastów i
lesbijki, chcących porzucić swoje skłonności i grzeszny tryb życia. (Fronda.pl)
Dla odniesienia warto przytoczyć stanowisko Kościoła w sprawie osób homoseksualnych:
Co zatem powinna robić osoba homoseksualna, która usiłuje iść za Chrystusem?
Zasadniczo osoby te są powołane do pełnienia woli Bożej w swoim życiu, łącząc
z ofiarą krzyża Chrystusa wszelkie cierpienia i trudności, których mogą doświadczyć
z powodu swojej sytuacji. Dla wierzącego krzyż jest owocną ofiarą, ponieważ
z tej śmierci pochodzi życie i odkupienie. Nawet jeśli każde wezwanie do niesienia
krzyża lub do takiego chrześcijańskiego rozumienia cierpienia stanie się prawdopodobnie
przedmiotem szyderstwa, należałoby przypomnieć, że jest to droga zbawienia dla
wszystkich, którzy idą za Chrystusem. (Z Listu do Biskupów Kościoła Katolickiego o Duszpasterstwie Osób Homoseksualnych)
Tyle już słów napisano na temat homoseksualizmu i wiary, a jednak powyższy fragment porusza. A ponadto nie pozostawia wątpliwości, że uleganie homoseksualizmowi jest po prostu przejawem rozpasania ludzkości, podobnie jak chciwość, nieumiarkowanie i pycha. To hedonistyczne parcie do natychmiastowego zaspokojenia własnych fanaberii, za wszelka cenę i bez oglądania się na normy moralne ani wpływ takich zachowań na otoczenie, to też w pewnym sensie egoizm. A przecież taka, a nie inna skłonność seksualna nie musi być przekleństwem. Może być krzyżem, a jako taki może też być drogą do zbawienia. O ile niesie się go zgodnie z wolą Boga.
I jeszcze jeden fragment z cytowanego Listu:
Jest godne ubolewania, że osoby homoseksualne były i są wciąż przedmiotem złośliwych określeń i aktów przemocy. Podobne zachowania zasługują na potępienie ze strony pasterzy Kościoła, gdziekolwiek miałyby one miejsce. Ujawniają one brak szacunku dla drugich, który godzi w podstawowe zasady, na których opiera się zdrowe współżycie społeczne. Godność każdej osoby powinna być zawsze szanowana w słowach, czynach i w prawodawstwie.
Tyle na temat tych osławionych klechów tępiących biednych gejów gdzie popadnie i nawołujących do nietolerancji.
Witam. Bardzo dziękuję za ten post. Otworzył mi oczy na ważne sprawy. Ale przedstawienie skłonności homoseksualnych jako możliwej drogi do zbawienia jest jednak trochę kontrowersyjne!
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz. Chodziło mi o to, że życie w zgodzie z nauką Kościoła mimo swych negatywnych moralnie skłonności może być odzwierciedleniem krzyża Chrystusa. Może brzmi to dość odważnie, ale czy nie jest prawdziwe?
OdpowiedzUsuń