Szukaj w tym blogu i linkach

czwartek, 22 marca 2012

Po katastrofie Tu-154M Rosjanie zagłuszyli rozmowy telefoniczne

 "Po katastrofie próbował się z nami połączyć kierowca ambasadora Gerard K., który był na płycie lotniska. Ale żaden z telefonów nie dzwonił. Dopiero po paru minutach K. dodzwonił się do swojej żony, która też z nami była w Katyniu, i poinformował ją o katastrofie, a ona nam tę informację przekazała - mówi Dacewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Oficer BOR przyznaje, że nie wie dlaczego Rosjanie zakłócali łączność telefoniczną. - Nie zastanawiałem się nad tym. Każdy z nas był wyposażony w telefon służbowy i do żadnego z nas Gerard się nie dodzwonił. (onet.pl)




Osobiście zawsze trudno mi było uwierzyć w teorie spiskowe, snute przez rozmaitych radykałów po katastrofie smoleńskiej. Lecz w świetle licznych, nowych informacji, jakie dopiero teraz oglądają światło dzienne, trudno oprzeć się niejasnemu wrażeniu, że coś tu jest na rzeczy.

Ciśnie się na usta pytanie, którego wielu nie wypowiada głośno obawiając się gwałtownej reakcji osób zainteresowanych wyciszeniem sprawy : "Czy katastrofa polskiego samolotu w Smoleńsku mogła nie być wypadkiem?"

Czy ktoś mógłby być zdolny do poświęcenia życia 96 osób, w tym wielu przedstawicieli różnych opcji politycznych, do osiągnięcia swych celów?
Odpowiedź na to pytanie wydaje się tak oczywista, iż moim zdaniem Rosjanie powinni zrobić co tylko w ich mocy, aby doprowadzić do wyjaśnienia całej prawdy o Smoleńsku. Tylko w taki sposób mogliby przekonać świat, że mają w tej sprawie czyste sumienie. 

Na razie fakty, które budzą najwięcej wątpliwości, to: 

- przekazanie stronie polskiej błędnych kart podejścia lotniska Siewiernyj,

- poprzedzenie wylotu  "bezprecedensowym, całościowym remontem Tu-154M" w  Rosji, w trakcie którego, wykryto wiele poważnych usterek,

- fakt, że rozkaz przyjęcia samolotu, mimo skrajnie niekorzystnych warunków pogodowych, został przysłany z Moskwy,

- w pełni świadome, systematyczne podawanie fałszywych informacji pilotom przez obsługę lotniska,

- odwołanie przez Moskwę Iła-76, na pokładzie którego znajdowali się pracownicy rosyjskiej Federalnej Służby Ochrony mający zabezpieczać lądowanie Tupolewa. W ten sposób wizyta polskiego prezydenta została pozostawiona bez żadnej ochrony.

- podawanie do opinii publicznej fałszywej godziny katastrofy,

- brak akcji ratunkowej po katastrofie (wobec ciał osób bez śladów urazów nie podjęto próby sprawdzenia, czy żyją),
 
- wykasowanie części nagrań "czarnych skrzynek",

- celowe niszczenie wraku Tupolewa, 

- fałszowanie wyników sekcji zwłok,


Jak widać, fakty przemawiają zdecydowanie na niekorzyść Rosjan. A niestety, jak mówi stare przysłowie, "ten jest winny, kto ma z tego korzyść".
Po katastrofie próbował się z nami połączyć kierowca ambasadora Gerard K., który był na płycie lotniska. Ale żaden z telefonów nie dzwonił. Dopiero po paru minutach K. dodzwonił się do swojej żony, która też z nami była w Katyniu, i poinformował ją o katastrofie, a ona nam tę informację przekazała - mówi Dacewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Oficer BOR przyznaje, że nie wie dlaczego Rosjanie zakłócali łączność telefoniczną. - Nie zastanawiałem się nad tym. Każdy z nas był wyposażony w telefon służbowy i do żadnego z nas Gerard się nie dodzwonił. Gdy po relacji żony Gerarda powiadomiłem o tym co się stało ministra Sasina. Poprosiliśmy o pilotaż milicyjnym radiowozem i pojechaliśmy na lotnisko - kończy.
Po katastrofie próbował się z nami połączyć kierowca ambasadora Gerard K., który był na płycie lotniska. Ale żaden z telefonów nie dzwonił. Dopiero po paru minutach K. dodzwonił się do swojej żony, która też z nami była w Katyniu, i poinformował ją o katastrofie, a ona nam tę informację przekazała - mówi Dacewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Oficer BOR przyznaje, że nie wie dlaczego Rosjanie zakłócali łączność telefoniczną. - Nie zastanawiałem się nad tym. Każdy z nas był wyposażony w telefon służbowy i do żadnego z nas Gerard się nie dodzwonił. Gdy po relacji żony Gerarda powiadomiłem o tym co się stało ministra Sasina. Poprosiliśmy o pilotaż milicyjnym radiowozem i pojechaliśmy na lotnisko - kończy.
- Po katastrofie próbował się z nami połączyć kierowca ambasadora Gerard K., który był na płycie lotniska. Ale żaden z telefonów nie dzwonił. Dopiero po paru minutach K. dodzwonił się do swojej żony, która też z nami była w Katyniu, i poinformował ją o katastrofie, a ona nam tę informację przekazała - mówi Dacewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Oficer BOR przyznaje, że nie wie dlaczego Rosjanie zakłócali łączność telefoniczną. - Nie zastanawiałem się nad tym. Każdy z nas był wyposażony w telefon służbowy i do żadnego z nas Gerard się nie dodzwonił. Gdy po relacji żony Gerarda powiadomiłem o tym co się stało ministra Sasina. Poprosiliśmy o pilotaż milicyjnym radiowozem i pojechaliśmy na lotnisko - kończy.
- Po katastrofie próbował się z nami połączyć kierowca ambasadora Gerard K., który był na płycie lotniska. Ale żaden z telefonów nie dzwonił. Dopiero po paru minutach K. dodzwonił się do swojej żony, która też z nami była w Katyniu, i poinformował ją o katastrofie, a ona nam tę informację przekazała - mówi Dacewicz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Oficer BOR przyznaje, że nie wie dlaczego Rosjanie zakłócali łączność telefoniczną. - Nie zastanawiałem się nad tym. Każdy z nas był wyposażony w telefon służbowy i do żadnego z nas Gerard się nie dodzwonił. Gdy po relacji żony Gerarda powiadomiłem o tym co się stało ministra Sasina. Poprosiliśmy o pilotaż milicyjnym radiowozem i pojechaliśmy na lotnisko - kończy.

5 komentarzy:

  1. jest też teoria porwania samolotu, naprawdę szokująca. Polecam:

    http://zamach.eu/120308/Untitled_1.html

    OdpowiedzUsuń
  2. A tu historia usunięcia z Internetu zdjęcia ciała prezydenta Kaczyńskiego

    http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100422/KRAJ_SWIAT/15093484

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież wszyscy wiedzą że Rosjanie po katastrofie dobijali rannych!Świadkowie słyszeli strzały,jest nawet film na you tubie

    http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100421/KATASTROFA_SAMOLOTU_PREZYDENCK/257397973

    OdpowiedzUsuń
  4. A tu jeszcze jak google manipulował zdjęciami satelitarnymi z dnia katastrofy

    http://lubczasopismo.salon24.pl/katastrofa/post/289596,zdjecie-satelitarne-z-10-kwietnia

    OdpowiedzUsuń
  5. Slyszalam teorie ze Rosjanie zastosowali elektroniczny sabotaz samolotu, tzw meaconing. tu mozna poczytac http://pl.wikipedia.org/wiki/Meaconing

    OdpowiedzUsuń