Szef MSZ, kierując słowa do Marzeny Wróbel (Solidarna Polska)
zwracającej uwagę na mało ambitny cel rządu, jakim miałoby być uzyskanie
400 miliardów złotych z unijnego budżetu, stwierdził, iż należałoby się
raczej modlić, żeby ten budżet w ogóle był. Krzysztof Szczerski (PiS)
zwrócił uwagę, iż 500 miliardów złotych z Unii to jest "to, co się nam
należy traktatowo, a nie poprzez modlitwy i łaskę innych krajów". - Nie
módlmy się o pieniądze, tylko negocjujmy pieniądze. (...)
Jeśli minister Sikorski mówi o kajdankach, to nie ma większych
kajdanek niż te, które sobie założył sam pan premier Tusk, ogłaszając w
tej izbie 400 miliardów jako nasz górny cel negocjacyjny. Nas to bardzo
niepokoi. Uważamy, że negocjacje są źle prowadzone (...) - dodał
Szczerski.
czytaj więcej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz